sobota, 30 listopada 2013

Tajemnica Rudolfa Hessa

17 sierpnia 1987 roku ostatni więzień Spandau, Rudolf Hess, popełnia samobójstwo. Człowiek, który był zastępcą Hitlera powiesił się. Po jego śmierci, więzienie Spandau, gdzie swoje wyroki odsiadywali inni przywódcy Trzeciej Rzeszy, zostaje zniszczone.
Swoją tajemnicę zabrał do grobu. Po jego śmierci zaczynają mnożyć się pytania. Dlaczego poleciał do Wielkiej Brytanii? Co chciał osiągnąć tym lotem? Czy naprawdę wierzył, że uda mu się zawrzeć pokój między Niemcami, a Anglią?
Dlaczego się powiesił? W końcu miał już ponad 90 lat i niewiele życia mu zostało.
Jedno pytanie było najważniejsze. Kim był mężczyzna, który spędził 42 lata w Spandau i tam zakończył swój żywot?
W świetle ostatnich dowodów jedno jest pewne. To nie był Rudolf Hess.


Wątpliwość 1.
Karlheinz Pintsch był adiutantem Hessa. W dniu, gdy zastępca Hitlera odlatywał do Szkocji, tj. 10 maja 1941 roku, robił zdjęcia. Tak przynajmniej twierdził i nie ma powodu, by nie wierzyć w jego relacje.
Pierwszy problem pojawia się ze zdjęciem samolotu Hessa. Na dziobie wyraźnie widać numer 3526. Samolot, który rozbił się w Szkocji ma numer 3869.
Widać również, że samolot miał dodatkowe zbiorniki paliwa. Po rozbiciu się maszyny trudno jest stwierdzić, że takowe miała, choć można przyjąć, że nie. Teoretycznie Hess mógł dolecieć do Szkocji, jednak nie miał marginesu bezpieczeństwa. Musiał wziąć pod uwagę wiele czynników, tj. pogoda, ucieczka przed nieprzyjacielem. Hess tego nie zrobił, chyba że kierował się do innego miejsca w Europie lub tankował gdzieś po drodze, choć później stanowczo twierdził, że tego nie zrobił. Istnieje jeszcze jedna hipoteza. Samolot, który rozbił się w Szkocji to całkiem inna maszyna, a jego pilot to nie Rudolf Hess, lecz sobowtór.

Wątpliwość 2.
Około godziny 21 Pintsch wykonał telefon. Do kogo dzwonił? Twierdził, że do Ministerstwa Lotnictwa. Te, jednak stanowczo twierdziło, że takiego telefonu po prostu nie było.

Wątpliwość 3.
Sam lot Hessa budzi ogromne kontrowersje.  O godzinie 19:28, gdy Hess znalazł się nad holenderskim miasteczkiem Den Helder, niespodziewanie zmienił kurs na północno-wschodni.. Leciał tak 30 minut po czym znów skierował się w stronę Szkocji. Później twierdził, że zrobił to, by ominąć radary. I tu pojawia się problem. Owo holenderskie miasteczko leży 190 km. od angielskiego wybrzeża, a zasięg radarów to 130 km. W ten sposób Hess, który powinien pilnować paliwa, bardzo je zmarnotrawił.
Kolejna kontrowersja to  fakt, iż gdy zbliżał się do Anglii nagle zawrócił i latał w tę i z powrotem. Twierdził, że chce zaczekać na zmrok. Dlaczego, jednak nie zataczał kół? Tak przeleciał jakieś 410 km. Takie marnowanie paliwa było bardzo niebezpieczne. Dlaczego doświadczony pilot, jakim był Hess, to zrobił?


Wątpliwość 4.
Major Aldolf Galland, dowódca gruby myśliwców stacjonujących w Holandii, wczesnym wieczorem odebrał telefon od samego Hermana Goeringa.  Marszałek nakazał natychmiast podnieść wszystkie samoloty. Oznajmił, że Rudolf Hess jest właśnie w drodze do Szkocji i trzeba go ZESTRZELIĆ. Galland twierdził potem, że samolotu jednak nie znalazł.
Skąd Herman Goering wiedział o locie Hessa? Prawdopodobnie Pintsch dzwonił właśnie do niego. Zachowanie marszałka było, jednak bardzo dziwnie, gdyż w obecności Hitlera zachowywał się tak, jakby o locie zastępcy Fuhrera słyszy pierwszy raz.
Możemy, jednak przyjąć, że Galland kłamał. Tamtej nocy prawdopodobnie zestrzelono Hessa, a do Szkocji wysłano dublera. Stąd ta ogromna różnica w czasie, gdy Hess miał do Szkocji dotrzeć, a dotarł faktycznie. Później tą różnice tłumaczono ominięciem radarów i czekaniem na noc.


Wątpliwość 5.
Książę Hamilton, z którym koniecznie chciał się spotkać Hess, stwierdził, że nie poznaje Niemca. Wprawdzie spotkali się tylko na Igrzyskach Olimpijskich w Nimeczech kilka lat wcześniej, ale twarz Hessa była bardzo charakterystyczna i trudno było ją od tak zapomnieć, tym bardziej, że brytyjska prasa bardzo często publikowała jego zdjęcia. Wytłumaczenie tego problemu jest jedno. Hamilton nie poznał Hessa, gdyż dubler nie przypomniał Hessa. Przynajmniej w tamtym okresie.]

Wątpliwość 6.
W opisie lotu i lądowania Hess napisał, że zapomniał zapytać, jak ma wyskoczyć  z samolotu ze spadochronem. Doświadczony pilot, jakim był Hess MUSIAŁ wiedzieć o takiej podstawowej rzeczy. W Augsburgu, skąd wyleciał Hess, na pewno takiej wiedzy mu udzielono. Dubler, który był pośpiesznie szkolony tego mógł się nie nauczyć.

Wątpliwość 7.
To chyba najważniejszy dowód, który potwierdza, że więzień Spandau to nie Rudolf Hess.
Człowiek, który miał być zastępcą Hitlera na zdjęciu rentgenowskim nie miał najmniejszych śladów po pocisku, który trafił Hessa ponad pół wieku później. Powinno widać uszkodzenie żeber lub kręgosłupa, gdyż nie istnieje możliwość, by pocisk nie otarł się o jedną chociaż kość. Więzień ze Spandau takich śladów nie miał.
Hess miał blizny na swoim ciele. Jedna po pocisku o długości ok. 5 cm na klatce piersiowej. Kolejne to blizny na ręce i ramieniu po ciężkim zranieniu w czasie I wojny światowej. Wówczas przebywał w szpitalu kilkanaście dni.
Więzień ze Spandau nie miał ani jednej blizny.


Hess w czasie procesu w Norymberdze przejawiał nikłe zainteresowanie tym co dzieje się na sali. Twierdził,. że miał amnezje i nic nie pamięta. No cóz, dubler Hessa na pewno nie posiadał wiedzy, którą miał prawdziwy Hess.
Podczas pobytu w Spandau nie chciał widzieć swojej rodziny. Zgodził się dopiero po prawie 30 latach, gdy jego wygląd się zmienił. Jego żona Ilse, zauważyła, że głos mu się obniżył i był trudny do rozpoznania. Na prośbę więźnia żona i syn nie mogli się do niego zbliżyć.

Tajemnice Hessa z pewnością mogłyby wyjaśnić badania DNA. Jednak ciało Hessa zostało spalone, a jego prochy rozsypane w nieznanym miejscu.
Wraz ze śmiercią ostatniego więźnia Spandau zniknęły szanse na wyjaśnienie największej tajemnicy II wojny światowej.
Co stało się z Rudolfem Hessem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz